Chciałem napisać co nieco o wielkim corocznym przedsięwzięciu muzycznym, zwanym konkursem Eurowizji. Otóż większość narodów europejskich, każdego roku wysyła na owy konkurs swojego reprezentanta, wyłonionego w eliminacjach krajowych. Z reguły wygrywa państwo, które uzyskuje najwyższy wynik działania: "żałosność utworu w skali od 1 do 10 + liczba narodów z którymi sąsiaduje".
Kurczę, powinienem to chyba opatentować, gdyż w tym roku mój mały matematyczny wzór sprawdził się po raz kolejny. Wygrał reprezentant Rosji z jakąś beznadziejną piosenką, która nikomu normalnemu, nawet mimo chęci nie wpadnie w ucho. No, ale tak już jest w tym pożal się Boże "konkursie". Dlaczego wyraz konkurs umieściłem w cudzysłowie? Ano dlatego, że z Eurowizji taki konkurs jak ze mnie sułtan... czyli zajebisty ;-) Nie no, żartowałem - nazywanie tego czegoś konkursem to lekkie nadużycie. Wszyscy zbierali punkty głównie po sąsiedzku. Oczywiście nasi sąsiedzi nas olali, ale tak samo my olaliśmy ich. Warto wspomnieć o tym, że nasz drogi reprezentant Isis Gee zajął ostatnie miejsce, wraz z wykonawcami z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Zgadnijcie kto dał nam uciułać te zaszczytne czternaście punktów? Oczywiście, zgadliście - my sami, czyli Irlandia i Wielka Brytania. Jeśli chodzi o to zgadywanie, to jest ono całkiem łatwe. Gdy wczoraj oglądałem transmisję, zwykle wiedziałem kto dostanie od danego państwa maksymalną liczbę punktów, podobnie zresztą jak komentator, który nie krył już znużenia tą ciągłą schematycznością. Wystarczy znać podstawy geografii.
Ogólnie zawiodłem się na Eurowizji, tak jak zresztą co roku. Nie wiem dlaczego to jeszcze oglądam. Jedynym utworem który w miarę mi się podobał, był "Deli" autorstwa grupy Mor ve Ötesi, reprezentującej Turcję. Przeszkadza mi w niej jedynie tekst,śpiewany w ojczystym jezyku wykonawców - ciężko mi się słucha piosenek wykonywanych w egzotycznych dla mnie językach. Rytm, brzmienie gitar itd. są natomiast w "Deli" całkiem fajne. Mor ve Otesi zajęli siódme miejsce, co i tak uważam za spory sukces w tak ustawionym przedsięwzięciu.
Pamiętam, że kilka lat temu przynajmniej uśmiałem się z Lordi i z zespołu śpiewającego "We are the winners, of Eurovision". Teraz pozostaje tylko płakać...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Coś pusto w tych komentarzach.
Ale jam Ci wierny kolego i czytając Hamleta zostawiam swój wpis.
Wykorzystaj go dobrze!
May the fore be with you...
Miałem na myśli "force" kur.. jego mać.
Ogolnie to zgadzam się z autorem. Michał to mądry chłopak xD
Zna się na rzeczy ;D
Pozdrawiam, Kian xD
Prześlij komentarz