Zepsuł mi się komputer. Obecnie korzystam, z bijącego wszelkie rekordy prędkości, przeszło dziesięcioletniego laptopa. Przez kilka dni, z dobrodziejstwa jakim jest PC nie korzystałem w ogóle. Pewnie drapiecie się właśnie po głowie i zastanawiacie, jak to możliwe. Powiem Wam - cholera wie.
Owy laptop, pozwala mi na przejrzenie poczty, w miarę mało uciążliwe korzystanie z gadu-gadu oraz toporne dość odtwarzanie muzyki. O filmach nawet nie mówię - Youtube i inne tego typu serwisy pozostają w sferze wyjątkowo śmiałych marzeń. Daje to naprawdę wiele do myślenia. Gdy komputera nie miałem w ogóle, wyobrażałem sobie siebie, kilka dni później, wchodzącego do szkoły i dźgającego przypadkowe osoby nożem, tylko po to, by móc po chwili wybuchnąć śmiechem szaleńca. Scena zmieniała się - widziałem mnie samego, miotającego się w kaftanie bezpieczeństwa, po małym, pustym, ciemnym pokoiku. Okazało się jednak, że nie jest tak źle :) Różne myśli nachodzą człowieka, gdy nie może skorzystać z dobrodziejstwa, jakim jest internet. Łapię się na tym, że rozmyślam o rzeczach, na które zwykle nie zwracam uwagi. Mam na szczęście kogoś, z kim mogę się mymi wyjątkowo głupimi przemyśleniami podzielić. Przeżywam też gitarowy renesens - nagle, mam jakoś dużo więcej czasu na granie.
Swoją drogą, ciekawe jakby wyglądał obecnie świat bez internetu. Wiadomości na gadu-gadu roznosiłyby gołębie pocztowe? Ściąganie plików oznaczałoby przemycanie ich zza granicy? Forum przybierałoby postać przesyłanej od jednej osoby do drugiej książki? Cóż, obecnie nietrudno mi to sobie wyobrazić :)
Nie napisałem nawet połowy tego co chciałem tu zamieścić, ale obecnie rozwinięcie mojego wywodu jest technicznie niemożliwe. A może byłoby lepiej, gdyby był on dostarczany ludziom do domu, lub rozdawany przez kolportera razem z "Metrem"? Ehh...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
eh, jesteśmy już tak uzależnieni od technologii, że wątpię w to czy poradzilibyśmy sobie, gdyby na dłuższy czas nas od niej odciąć.
Prześlij komentarz